Prawie jak formatówka – Część pierwsza

Jak zapewne zauważyliście odkąd Ryobi RTS1800G zagościła w moim warsztacie, stała się ona podstawową i pierwszoplanową maszyną, jaką posiadam. Nic więc dziwnego, że nadszedł czas na kolejne jej modyfikacje i rozbudowę. A, że na piłę formatową nie mam miejsca i przy amatorskim wykorzystaniu jest to jednak nie do końca zasadny wydatek, to postanowiłem już chwilę temu, że powstanie coś „prawie jak formatówka”. Oczywiście prawie robi różnicę, ale wg mnie i tak warto spróbować.

A więc do roboty…

Po doświadczeniach z dorabianiem prawego rozszerzenia blatu i składanym blacie odbiorczym, teraz przyszedł czas na lewą część stołu. Z tej strony producent również zadbał, żebyśmy nie zastali tam przyjaznej prostej krawędzi. Po środku czeka nas wyprofilowanie, które chyba z zamysłu miało służyć za uchwyt do przenoszenia pilarki (taki sam profil jest po drugiej stronie blatu).

Ryobi RTS 1800G - DIY Mod - Modyfikacja

Wbrew pozorom chwilę zajmuje wyrównanie go dopasowanym profilem. Z tej strony przynajmniej nie trzeba kombinować z mocowaniem, bo do dyspozycji mamy cztery fabryczne otwory z gwintem M4.

Ryobi RTS 1800G - DIY Mod - Modyfikacja

Zachowując odpowiednie wymiary jak i frontowy profil, mamy możliwość używania fabrycznej przykładnicy. Ją też mam w planie kiedyś poprawić, albo raczej zamienić na coś bardziej przyjaznego w użyciu. Jednak nie ma dramatu. Do większości cięć i tak używam tylko dorobionych własnoręcznie sanek. Jeśli pomysł z wózkiem wypali i moje wykonanie okaże się wystarczająco funkcjonalne i dokładne, to sanki stracą „odrobinę” na swojej pozycji w miarę dokładnego cięcia. A przykładnica kątowa jak i przykładnica równoległa to z pewnością kandydaci do najbliższych prac w kierunku wyciskania możliwie dokładnych cięć z budżetowego sprzętu jakim jest Ryobi. I żeby nie było, że tylko narzekam, to dodam tylko, że nadal uważam moją pilarkę za dobry zakup w tym budżecie i w tym momencie rozwoju mojej warsztatowej pasji.

Po uzupełnieniu trzema kolejnymi (tym razem już zupełnie nieskomplikowanymi) kawałkami kantówki, otrzymujemy ramkę, która posłuży za mocowanie dodatkowego blatu.

Ruchomy stolik – blat

Skoro „prawie jak formatówka”, to nie może obejść się bez ruchomego blatu na wózku. Prace nad blatem rozpocznamy od rozmierzenia i przycięcia materiału. Tak jak pozostałe moje blaty, tak i ten wykonam ze sklejki o grubości 10mm. Najwięcej zabawy jest z wpuszczeniem blatu tak, żeby licował z otokiem z kantówki.

Pewnie są szybsze sposoby, ale ja robię to ustawiając przykładnicę i wysokość tarczy tak, żeby wykonać oba cięcia bez zmiany ustawień pilarki. Dzięki temu mogę seryjnie przygotować komplet potrzebnych listew. Oczywiście prób dokonuję na ścinkach.

Cięcia pod narożniki (czyli połówki kąta – w tym wypadku 45°) wykonuję za pomocą sanek i kątownika stolarskiego.

Teraz zostaje już tylko posmarować (bo kto nie smaruje, ten nie jedzie)…

… złożyć, ścisnąć po obwodzie i docisnąć z góry. Już to przerabiałem (między innymi ze składanym stołem narzędziowym), ale z mniejszymi blatami jest prościej, a ten jest raczej nieduży (590mmx360mm).


Składana półka – pomocnik

Podczas gdy blat nabiera mocy (czytaj: czekamy na związanie kleju) postanowiłem wykombinować sobie dodatkową składaną półkę na różne rzeczy, które dobrze jest mieć pod ręką i choć w moim niewielkim warsztacie blatów jest niemało, to miejsca na nich jest „jak na lekarstwo”.

Przy okazji pozwolę sobie na podzielenie się z Wami patentem na wkręcanie / wykręcanie gwintów drewno/metal, które stosuję w moich konstrukcjach (tu akurat jako oś obrotu półki). W szczęki uchwytu wiertarskiego wkrętarki mocuję śrubę (przy większych średnicach z obciętą główką) i nakrętką kontrującą. Takim „narzędziem” bez problemów wkręcam tego typu gwinty w sklejkę, czy drewno. Ważne jest, żeby taki wkład osadzać nacięciem wgłąb i w otwór właściwej średnicy (ja mierzę wewnętrzną część gwintu i takiej średnicy używam). Tu wkład M4 i otwór 6mm.

Po wstępnym zamocowaniu wygląda to jak widać.

Teraz trzeba zadbać o „system” blokujący blat w pozycji rozłożonej, bo złożony trzyma grawitacja 😉

Miejsca jest na tyle mało, że zawiasy trzeba wpuścić i w blat i w podpory. Tu lepszego patentu niż ostre dłuta i cierpliwość nie poznałem.

Obracane elementy na podporach mają na celu solidniejsze oparcie na bokach szafki. Finalnie złożona półka wygląda tak…

… a po rozłożeniu prezentuje się jak na poniższej fotografii. Może nic wielkiego, ale mam nadzieję, że okaże się to poręcznym gadżetem.

Ryobi RTS 1800G - DIY Mod - Modyfikacja

Ostatecznie wykonanie pomocniczej półki zajęło wystarczająco dużo czasu, żeby nie martwić się o to, czy blat jest na tyle dobrze sklejony, żeby rozpocząć kolejny etap, czyli wykonanie wózka.

Ruchomy stolik – wózek (i już prawie jak formatówka)

Prace nad wózkiem jak większość innych zaczynam od rozmierzenia i rozcięcia materiału. Zewnętrzne, wyższe elementy będą przymocowane do blatu, a wewnętrzne (niższe) będą skręcone poprzeczkami i „dolnym blatem” w podstawę.

Same prowadnice są całkiem solidne i zakładam, że będą wystarczająco pasowne. Moja konstrukcja powinna być dość odporna na przedostawanie się pyłu do prowadnic, ale to zweryfikujemy w praktyce dopiero po dłuższym czasie używania wózka. Front i tył będą oczywiście zakryte, ale na tym etapie to jeszcze trochę za szybko.

Po skręceniu z bokami i przymiarkach mam już finalną długość rozpórek. Teoretycznie można to było wyczytać ze specyfikacji prowadnic, ale jakoś wolałem sprawdzić empirycznie. W końcu tu dokładność pasowania będzie dość istotnym parametrem.

Rama blatu gotowa. Szybki test wysuń/wsuń i możemy zamykać.

„Dolny blat” usztywnia całą konstrukcję i będzie służył za element mocujący.

A tak prezentuje się to od góry. Wiem, że jeszcze nawet nie „prawie jak formatówka”. Niby główny element gotowy, ale do końca, mimo wszystko, jeszcze dość daleko.

Ryobi RTS 1800G - DIY Format Table Saw - Prawie jak formatówka - Modyfikacja

Teraz najważniejsze, to wykonać solidne mocowanie do wcześniej przygotowanej ramy, sprawdzić stabilność i zachowanie pasowności w ruchu oraz wyposażyć w regulację, prowadnice w blacie, boczny slot na akcesoria oraz przygotować zestaw akcesoriów (prowadnica kątowa z możliwością łatwego ustalenia kąta prostego, stop-bloki). Ale to już temat na kolejny wpis albo i wpisy w temacie „prawie jak formatówka”.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

2 odpowiedzi na “Prawie jak formatówka – Część pierwsza”

  1. Nie udało mi się wykminić po co te obracane elementy na podpórkach bocznego blatu. Ale cały stolik bardzo fajny i jest spora szansa, że słyszę się na tę pilarkę i fajnie, że trafiłem na Twój blog.

    1. Cześć,
      Po części jest to opisane. Zwróć uwagę, że oś obrotu jest umiejscowiona niesymetrycznie. Dzięki temu po obróceniu elementy te opierają się o kantówki, które są elementami nośnymi kontenerka pod pilarką, a nie o panel z 3mm sklejki, który wypełnia boki. Szerzej zamocować podpórek nie mogłem, bo by się nie zmieściły po złożeniu i w ten sposób z tego wybrnąłem. Może niezbyt elegancko, ale skutecznie. To jest efekt konstrukcji „na raty”. Na etapie budowy szafki, półki i wielu innych modyfikacji nie było w planie (albo raczej były one wtedy tylko pomysłem do ewentualnej realizacji).
      Cieszę się, że blog się podoba.
      Pozdrawiam,
      W

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.