Projekt Bar(t)ek

W życiu każdego mężczyzny przychodzi czas na podjęcie męskiej decyzji. To dobra okazja na „męski prezent”. Dla majsterkowicza, jest to jeszcze lepsza okazja na unikalny, bo własnoręcznie zrobiony prezent. Ścienny barek to jeden z pomysłów na taki szybki projekt. Każdy szanujący się projekt powinien mieć jakąś nazwę, a ten konkretny „nie wiedzieć czemu” nazwałem „Bar(t)ek” 😉

Całość powstała w mniej więcej 6 godzin. Użyte materiały to prawie wyłącznie drewno z palet, kawałek drewnianego wałka, garść wkrętów oraz bejca.

Po wstępnym określeniu oczekiwanych wymiarów zdecydowałem zacząć od stojaka, czy może raczej leżaka na wino. Obie części zostały skręcone i wyrównane jako „jeden element”. Tak też zostały nawiercone otwory prowadzące.

Każdy z otworów był nawiercany do połowy (już na rozłączonych elementach), żeby zminimalizować ryzyko wyszczerbień materiału. Tu kolejny raz zaprocentował dorobiony stolik jak i oczywiście sama wiertarka kolumnowa.

Na koniec odrobina ręcznego szlifowania i gotowe. Kiedyś mój zestaw szlifierski poszerzę o szlifierkę bębnową (a planuję zrobić sobie taką), to będzie szybciej . Pozostałe krawędzie i płaszczyzny tych jak i pozostałych elementów (z jednym wyjątkiem) oszlifowałem już elektronarzędziami.

Po poskładaniu wszystkiego wstępnie do kupy (jeszcze bez połączeń) mebelek zaczyna nabierać ostatecznego kształtu. Jest to dobry moment na weryfikację koncepcji, która oprócz tego, że narodziła się w mojej głowie, to niestety nie doczekała się wizualizacji w 3D, ani nawet szkicu ołówkiem na papierze. Mea culpa.

Czas na montaż. Tu ściski, kątowniki i wkrętarka są naszymi nieocenionymi przyjaciółmi. Ile rąk trzeba by mieć, żeby to poskładać w inny sposób.

Główna część konstrukcyjna gotowa. To dobry moment na ostateczną weryfikację koncepcji. Butelki zostały opróżnione poza warsztatem. Przy pracy z elektronarzędziami niezaburzona jasność umysłu jest wskazana.

Na koniec wieszaczek na lampki do wina. Ostatecznie jednak na 5, a nie na 6 lampek. Przynajmniej nie będzie widać, że szósta z kompletu się potłukła. A tak na poważnie, to przy próbie zmieszczenia 6 byłoby bardzo na styk. Tu w ruch poszły: przykładnica kątowa, wyrzynarka w stole. Było też sporo ręcznego szlifowania.

Prawie gotowe. W międzyczasie doszły jeszcze rozpórki usztywniające leżaki na wino.

Teraz pozostało wszystko rozebrać i przygotować do malowania. Zamysł na „męski” barek jakoś nie pasował mi do koncepcji na wzór mebli z sieciówki, toteż lekkie niedoszlifowania i zaledwie jedna warstwa bejcy (nakładana szmatką, a nie pędzlem) wydawały mi się wręcz koniecznością.

Teoretycznie czas schnięcia, to dwie godziny. W praktyce wszystko było suche w dotyku już po kilkunastu minutach. Cóż, zalety lata i malowania na zewnątrz.

Jeszcze tylko kilka minut na poskręcanie i gotowe. Voila.

Tak barek prezentuje się powieszony w warsztacie. Zapewniam, że na ścianie salonu będzie prezentował się lepiej. I gwoli wyjaśnienia widzę to tak: na górnej półce szklaneczki do „rudej”, poniżej butelki (najlepiej napoczęte) szlachetnych trunków, po lewej cztery pełne buteleczki leżakujące, aby korek był zalany i na dole pięć wiszących lampek do wina.

Co Wy na to? Myślicie, że się sprawdzi? Mnie tam kusi, żeby następny zrobić do swojego salonu.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (6 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Jedna odpowiedź do “Projekt Bar(t)ek”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.